To skomplikowane pytanie. Szczerze powiem, że nie ma takiej siły, by za pomocą paru kliknięć myszką otrzymać odpowiedź. Dlaczego tak jest?
Więcej…| Jak rozmawiać z likwidatorem szkody | |
|
Jest to bardzo ciekawy temat. Praktycznie rzecz biorąc, to powinniśmy się do tej rozmowy zacząć przygotowywać w chwili zawierania umowy ubezpieczenia, w szczególności umowy ubezpieczenia autocasco (AC). Aby dochodzić swoich roszczeń, musimy mieć pewność, że odszkodowanie nam się należy.
Okazuje się często, że nie mamy pojęcia o tym, od jakich ryzyk i w jakim zakresie chroni nas polisa, którą mamy w ręce. Wygląda na to, że trzeba zacząć od początku. Zalecam rzecz następującą, sprawdzić przed zawarciem umowy ubezpieczenia najistotniejsze dwie rzeczy. Pierwsza z nich, to definicje ryzyk, od jakich mamy zamiar się ubezpieczyć. Druga zaś, to wyłączenia, czyli od jakich ryzyk dana firma ubezpieczeniowa nie chce objąć nas ochroną. Niezależnie od tego, czy umowa dotyczy ubezpieczenia mieszkania, czy ubezpieczenia samochodu, postępujemy identycznie. W pierwszym przypadku, dowiemy się co to jest np. zalanie albo huragan, a w drugim, czy od takich ryzyk nas firma w ogóle chroni, a jeśli tak, to w jakim zakresie.
Cóż, świat jest wredny i jak życie pokazuje, to w chwili, gdy dochodzi do likwidacji szkody, przechodzimy przyspieszony kurs ze znajomości warunków ogólnych. Bo na tej podstawie firma albo ogranicza wysokość odszkodowania, lub go w ogóle odmawia! To nie jest tak, że firma nie chce zapłacić. Ona tylko wylicza dokładnie wg tego, na co wcześniej się umówiliśmy zawierając umowę ubezpieczenia.
Dlatego trzeba pytać, pytać i jeszcze raz pytać, bo polisa to nie pralka, którą po ustawieniu w domu podłączymy i sprawdzimy, czy działa. Jak zadziała polisa, to już jest po zawodach i nie ma możliwości jej zwrócić, bo wadliwa. Istota tego całego problemu zawiera się w tym, że firmy ubezpieczeniowe chcą zarabiać, a klienci chcą czuć się pewnie, jak wyjadą na wakacje lub samochodem raniutko do pracy. Nawet jak coś się wydarzy, to mamy środki finansowe na to, by zniwelować skutki tegoż wydarzenia, nie wyciągając własnych pieniędzy na ten cel. Ponieważ produkt nam oferowany jest wirtualny, bo umawiamy się co do zdarzeń mogących zajść w przyszłości, można cuda opowiadać jak to będzie działać, jacy będziemy szczęśliwi, że podjęliśmy taką dobrą decyzję. Dlaczego? A no właśnie z tego prostego powodu! Nie da się polisy podłączyć i sprawdzić. Kupujemy na wiarę. Wierzymy, że gdy firma nam przyrzekła wypłatę odszkodowania, to rzeczywiście tak będzie. Teraz wchodzimy na schody. Ta nasza wiara ma kruche podstawy, bo nierówność stron jest oczywista. Firma dokładnie wie, jak działa jej produkt, ale o tym nie ma zielonego pojęcia klient. Jak wielu klientów, z którymi przyszło mi rozmawiać, kiwało głową ze zrozumieniem, potakiwało. Trzeba było sprawdzać, czy to rzeczywiście wszystko jest zrozumiałe, czy tylko wstyd przed przyznaniem się do tego, że nic a nic z tego nie rozumiemy. Najczęściej bywało to drugie. Jest tego drugie dno, mianowicie takie, że tak naprawdę, to nie mamy wiedzy, czy polisa, którą od lat mamy w szufladzie, ale dzięki łaskawości losu nie było szkody do chwili obecnej, jest rzeczywiście dobrana jak należy! Leży sobie i czeka na swój czas, rok w rok odnawiana. Pamiętacie podczas powodzi w 1996r wiele osób się przekonało, że nie wykupiło owego ryzyka powodzi, które w polisie występowało jako opcja. Wszystko tam było, tylko nie to. Dlatego, jeśli nie chcemy wyrzucać pieniędzy w błoto, dobrze jest dokładnie sprawdzić to, co kupujemy. Jest jeszcze gorzej, bo nie każdy agent dokładnie wie, jak działa konkretny produkt ubezpieczeniowy. Wystarczy zasięgnąć opinii z kilku źródeł i dostrzeżemy istotne różnice w interpretacji. Co więcej, oferowane składki też bywają różne w tej samej firmie, ale u różnych doradców. Łatwo to sprawdzić. Rozmowa z agentem, a potem z firmą przez infolinię. To będzie bardzo ciekawe doświadczenie. Jak każda usługa na rynku i ta podlega reżimowi jakościowemu. Skoro inne usługi są lepsze i gorsze, ta również taka bywa. Dlaczego tyle o tym piszę i piszę? Bo jeśli ten proces przebiegnie jak należy, to dostaniemy takie odszkodowanie, na jakie umówiliśmy się z firmą, czego dowodem jest podpisana przez nas polisa. Dokładnie tyle, na ile zgodziliśmy się, akceptując przedstawione nam warunki. Te tłustym drukiem i te, maczkiem napisane. W ten oto prosty sposób wiedza przekłada się na pieniądze. Życzę dużo cierpliwości i nie podpisywania niczego na opak, byle szybciej. To najgorsze, co można zrobić, a życiowe przykłady są tego najlepszym dowodem. Reasumując, na likwidatora najlepszą bronią jest dobrze przygotowana polisa. Dokładnie tak, jak tego sobie życzymy. Powodzenia! Tagi: likwidacja szkody |
Powered by !JoomlaComment 3.26
3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."
|


