• 0
  • 1
  • 2
prev
next
Ubezpieczenia turystyczne

Zdobycie karty potwierdzającej prawo do świadczeń zdrowotnych EKZ (zastąpiła formularz E111) jest uciążliwe i zajmuje niekiedy dużo czasu. W zasadzie powinniśmy być wdzięczni, że nie musimy przynosić dodatkowo stosu zaświadczeń notarialnych, że w ogóle się urodziliśmy, nie umarliśmy, chodzimy o własnych siłach itp.

W dużej mierze to właśnie za zaoszczędzenie czasu na bieganiu po oddziałach NFZ płacimy - niekiedy niemało - w towarzystwach ubezpieczeniowych. Należy dodać, że te ubezpieczenia zawierają opcję Praca. Wybranie tej opcji sprawia, że mamy dodatkowe ubezpieczenie, gdy przyjdzie nam korzystać z usług służby zdrowia w Europie. Przy okazji polecam przewodnik Praca za granicą, który może nas uchronić przed równie niemiłymi przypadkami poza naszym krajem. Pobierz wersję demo i sam się przekonaj!

Polisa turystyczna upraszcza finansowanie skutków finansowych  jakie i tak musielibyśmy ponieść w przypadku korzystania z pomocy lekarskiej na podstawie Europejskiej Karty Zdrowia.

Dlatego też warto mieć przy sobie ubezpieczenie od tego rodzaju ryzyka. Problem polega na tym, że

oferta towarzystw jest szeroka. Firmy prześcigają się w odkrywaniu naszych marzeń w zakresie ochrony w chwili, gdy jesteśmy daleko poza  domem.

Trzeba pamiętać, że przy wyjazdach do Europy minimalną sensowną sumą ubezpieczenia jest 20-25 tys. euro. Dzięki temu będzie nas stać na dziesięciodniowy pobyt w szpitalu bez strachu, że polisa za szybko się skończy.

O NNW nawet nie warto wspominać, bo ten element polis stanowi jedynie dodatek i to mało znaczący finansowo (przy 50-procentowym inwalidztwie dostaniemy góra 5 tys. Zł). Opinia dotycząca NNW w polisach turystycznych dotyczy WSZYSTKICH towarzystw. Jeżeli chcesz mieć dobre NNW - kup je oddzielnie, na znacznie wyższą sumę i nie tylko na wyjazd..

Ustaliliśmy następujące warunki ubezpieczenia: polisa KL z sumą ubezpieczenia ok. 25-30 tys. euro, najmniejsze możliwe NNW (często jego wykupienie jest obowiązkowe), w miarę sensowna wysokość sumy ubezpieczenia bagażu (od 200 euro wzwyż). Z takimi warunkami udaliśmy się do agentów - tak jak klienci z ulicy. W jednym przypadku musieliśmy szukać innego, gdyż trafiliśmy na naszego czytelnika, który na dokładkę skojarzył nazwisko. Omijaliśmy szerokim łukiem oddziały towarzystw oraz brokerów, do których przeciętny klient trafia rzadko.

Przejdźmy zatem do naszej oceny oferty towarzystw:

1. Allianz Polska ostro walczy o udział w rynku. Poza polisami komunikacyjnymi, które często zawierają stawki z sufitu (tak, to JEST wyrzut!), oferta Allianza w ubezpieczeniach majątkowych i osobowych jest dość tania a przy tym dobrze skonstruowana.
Na krótkie wyjazdy (14-21 dni) polecamy zdecydowanie polisę Globtroter - 25 tys. euro na leczenie w zupełności wystarczy, 70 tysięcy na ewentualne szkody osobowe, jakie wyrządzimy obcokrajowcowi, również. Ubezpieczenie bagażu na 250 euro nie powala może na kolana, ale pozwoli przynajmniej ubrać się w markecie po kradzieży walizek. O zęby koniecznie trzeba zadbać w Polsce - ubezpieczyciel zapłaci maksymalnie 75 euro.
Polisę o takich warunkach można wykupić za ok. 1,20 euro, czyli 4,60 zł dziennie. Dodatkową składkę musimy zapłacić, jeżeli zamierzamy jeździć na nartach - składka rośnie wówczas o połowę. Jeżeli dodamy do tego 20% zniżki dla młodzieży - to będziemy mieli pełny obraz oferty. Osoby starsze (pow. 65 roku życia) zapłacą o 50% więcej - nie jest to duża zwyżka.

2. Cignę STU zawsze w ofercie turystycznej lubiliśmy i po przyjrzeniu się aktualnej propozycji - nadal lubimy. Za 30.000 USD na pewno się wyleczymy (jest to równowartość ok. 24-25 tys. euro), za 400 USD na bagaż także jakoś się obkupimy. Narciarstwo nie jest uważane za "sport ekstremalny" i nie trzeba dodatkowo za nie dopłacać.
Cigna STU oferuje 20% zniżki młodzieży do 25 lat - może to mieć znaczenie przy porównywaniu polisy z innymi towarzystwami. Firma ta nie lubi emerytów - po 65 roku życia stawki rosną dwukrotnie.
Ale stawka 1,25 USD dziennie (czyli ok. 4,10 zł) brzmi bardzo zachęcająco. Szkoda tylko, że sieć sprzedaży jest mała i trudno dostępna.
Uwaga: oferowana również polisa na 15 tys. dolarów (a taką nam proponowano) jest naszym zdaniem za mała.

3. Compensa rozczarowała. We wszystkich swoich polisach stosuje ona franszyzę (czyli klient płaci sam za niewielkie koszty leczenia). Przy polisie na 35 tys. dolarów franszyza wynosi aż 200 USD. Przy całej dobrej woli nie widzimy tu niczego interesującego. Może poza ceną - rzędu 0,80 USD dziennie plus 50-procentową zniżką dla studentów. Tyle tylko, że przy tej cenie mamy zakaz uprawiania narciarstwa (ważne w zimie) i motorowodniactwa (ważne latem).
Compensa zastosowała przedziwną politykę cenową. Składka nie zależy od sumy ubezpieczenia, lecz jest stała. Zmienia się za to suma ubezpieczenia w zależności od... wysokości franszyzy. Jeżeli zdecydujemy się z własnej kieszeni pokrywać szkody do 200 USD, wówczas suma ubezpieczenia wynosi aż 35 tys. dolarów. Jeżeli zgadzamy się zapłacić z własnej kieszeni góra 100 dolarów, suma ubezpieczenia spada do 20 tys. USD. Przy pokrywaniu kosztów w niewielkiej kwocie - do 50 USD (ok. 160-170 zł) suma ubezpieczenia wynosi tylko 5 tys. USD. Wygląda na to, że Compensa namawia: jeżeli skręciłeś sobie kostkę przy basenie, natychmiast dokończ dzieła i złam sobie nogę - najlepiej w dwóch miejscach. Nonsens, prawda? Jeżeli mielibyśmy wybierać tylko pomiędzy ofertą Compensy a NFZ-em, to zdecydowalibyśmy się na NFZ-owską EKZ a składkę przeznaczylibyśmy na kupienie rezerwowego antybiotyku do turystycznej apteczki.
Przy tym wszystkim osoby w wieku 65-75 lat są traktowane dwukrotną podwyżką składki. Narciarze dopłacą połowę.

4. Wojażer w PZU jest ubezpieczeniem składanym. Oznacza to, że praktycznie wszystkie kwoty wybierasz samodzielnie.
Zdecydowaliśmy się na polisę standardową, z sumą ubezpieczenia KL na poziomie 30.000 euro. Dokupiliśmy ubezpieczenia bagażu na 300 euro. Przy haczyku polisy OC (czyli wyrównania szkód wyrządzonych przez nas przypadkowo - na przykład, gdybyśmy bobslejem wjechali w volvo S70, koszty naprawy samochodu pokrywałby ubezpieczyciel - podobnie jak ewentualne odszkodowanie dla jego kierowcy, gdyby trafił na jakiś czas do szpitala) zatrzymaliśmy się na dłużej. Rzymskim targiem wyliczyliśmy, że 80 tys. euro wystarczy.
Przy dwutygodniowym pobycie wyszło nam niecałe 5,20 zł dziennie. Od tej sumy młodzież otrzymuje jeszcze 20% zniżki. Osoby w wieku powyżej 60 lat (haczyk - w innych towarzystwach limit wieku jest wyższy i wynosi 65 lat) mają 50% zwyżki. To niewiele - w ocenianych przez nas polisach tylko Allianz ma zwyżkę na tym poziomie, pozostałe firmy od razu mnożą składkę przez dwa.
Niestety za narciarstwo dopłacimy o połowę więcej, co zmniejsza atrakcyjność oferty PZU zimą.

Co zatem wybrać?

Młodzież jeżdżąca na nartach powinna zastanowić się nad ofertami Cigny STU (3,28 zł) i Allianza (5,60 zł). Jeżeli na narty się nie wybieramy, mamy do wyboru Cignę STU (3,28 zł) i PZU (4,16 zł).
Jak widać, uciążliwość biegania w poszukiwaniu oddziału Cigny STU jest wyraźnie rekompensowana niższą składką. Policz jednak, czy przy krótszym wyjeździe (np. weekendowym) ewentualna oszczędność nie zostanie zjedzona przez koszt biletów komunikacji miejskiej...

Osobom dorosłym jeżdżącym na nartach polecamy Cignę STU (4,10 zł) i ewentualnie Allianza (6,90 zł). Osoby, których narciarstwo nie interesuje, powinny zadzwonić do agentów Cigny STU (4,10 zł) i Allianza (4,60 zł). Ergo Hestia i PZU mają podobne stawki - odpowiednio 5,10 zł i 5,20 zł.

Tu przedstawiamy Ci bogatą ofertę ubezpieczeń turystycznych online.
Jeśli nie jesteś pewny wyboru,  proponujemy umówienie spotkania ze specjalistą w tego rodzaju ubezpieczeniach.
  •  

    Spotkanie z Agentem

  •  
    Imię:
  •  
    Email:
  •  
    Nr telefonu:
  •  
    Kod poczt.:
  •  
    Miejscowość:
  •  
    Powiat:
  •  
    Gmina:
  •  
  •  

    Temat spotkania

  •  
  •  
  •  
  •  
  •